|



|
"Businessman Magazine" nr 7(148), lipiec 2003, Odkrycie:
Ekoszansa, autor: Małgorzata Remisiewicz
(fragmenty artykułu)
Praca od 3 rano do 23 wieczorem nie należy tu do rzadkości. Czasem śpi
na stojąco w trakcie 10-minutowej przerwy między grupami turystów, przed
którymi odkrywa piękno ukochanego Biebrzańskiego Parku Narodowego. Skomercjalizowała
swoje hobby, ale nie zatraciła emocjonalnego podejścia. - Każdy kolejny
dzień obcowania z przyrodą przynosi nowe zaskoczenia - mówi Katarzyna
Ramotowska, biolog - z pasji i wykształcenia, przedsiębiorca - z wyboru.
W 1999 r. zaraziła miłością do przyrody 1800, w 2002r. już ponad 10 tys.
osób. W tym roku liczba gości powinna wzrosnąć do 25 tys., bo Biebrza
Eco-Travel wygrała przetarg na prowadzenie Biura Obsługi Ruchu Turystycznego
dla BPN.
Podstawowa działalność firmy to pakiety turystyczne dla grup polskich
i zagranicznych: warsztaty ekologiczne dla dzieci (50% przychodów), spływy
(20%), turnusy ornitologiczne (10%), integracyjne pobyty dla firm (5%).
Najdziwniejsze zamówienie? - Co prawda, mamy w ofercie program "Wyprawa
łowców mamutów", ale pytanie klientów z Niemiec o możliwość zorganizowania
szkoły przetrwania ze spaniem w błotnych lepiankach i polowaniem z łukiem
na zające zaskoczyło nawet nas - mówi Katarzyna Ramotowska. Za to nie
dziwią jej inne "dziwactwa" prawdziwych pasjonatów. Tak jak
fani parowozów choćby i z końca świata muszą "zaliczyć" Wolsztyn
- kolejową mekkę, tak członkowie Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków
potrafią wynająć czarterowy lot z Kanady do Warszawy, a następnie taksówkę
nad Biebrzę, po to tylko, by spędzić 30 minut na tokowisku dubelta i "odfajkować"
kolejny zaliczony gatunek.
Gdy zaczynała 10 lat temu działalność, Biebrzański Park Narodowy miał
parę tygodni. - Wtedy nie było tu ani jednej kwatery agroturystycznej,
ani jednego busa, ja byłam jedynym kwalifikowanym i dyspozycyjnym przewodnikiem
- wspomina Katarzyna Ramotowska. Musiała od podstaw budować całą bazę
turystyczną. Z pomocą Światowego Funduszu Na Rzecz Przyrody zorganizowała
i prowadziła trzyletni kurs na przewodników dla 180 osób. Na pierwszą
w regionie kwaterę czekała 3 lata. - Gdy straciłam już nadzieję, że cokolwiek
może się tu udać, kwatery zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu - opowiada.
W ślad za rozwojem bazy (dziś liczy 130 kwater), musiała podążyć promocja
regionu. Kto się jej podjął? Oczywiście ona. "Wyprodukowała"
materiały promocyjne, kampanie medialne, a nawet "Rozmówki polsko-angielskie
dla gospodarzy gościnnych kwater i przewodników turystycznych" oraz
"Ilustrowany słownik polsko-angielski dla miłośników Biebrzy".
Przyroda jest naszym najcenniejszym zasobem biznesowym - to rzecz, wydawałoby
się, oczywista. Znacznie gorzej z praktyczną realizacją: przedsięwzięcia
tej klasy co Biebrza Eco-Travel należą do rzadkości. Brakuje profesjonalnych
organizatorów wypoczynku i firm działających na ich potrzeby. Dość powiedzieć,
że największym zmartwieniem Katarzyny Ramotowskiej jest mała wydolność
lokalnego serwisu turystycznego. Ze świecą szuka przewodników z odpowiednimi
kwalifikacjami językowymi czy producentów pamiątek. Ile jeszcze potrzeba
czasu, by rodzimi przedsiębiorcy zauważyli tak oczywisty potencjał przemysłu
turystycznego?
Małgorzata Remisiewicz
Powrót
do listy artykułów
|