|
|
TRADYCYJNE ZAJĘCIA MIESZKAŃCÓW BIEBRZYKOSZENIEPłynąc w lecie kajakiem lub stojąc na wieżach widokowych w najbardziej dzikich zakątkach Biebrzy często możemy spotkać rolników koszących łąkę. Niewtajemniczonych może to dziwić a wręcz bulwersować. BPN został jednak powołany aby chronić otwarte ekosystemy bagienne. Problem w tym, że w naszej strefie klimatycznej, żaden ekosystem nie może się utrzymać w stanie otwartym bo stadium klimaksowym (ostatecznym), do którego wszystko dąży, jest las. Tylko typ lasu zależy od typu gleby. Tak więc, gdyby Biebrzę zostawić samą sobie, to po latach mielibyśmy 60 tysięcy hektarów lasu brzozowego. A że w lesie brzozowym jest dużo mniejsze bogactwo przyrodnicze niż w stadium otwartym to człowiek postanowił "rzucić rękawicę" naturalnym zjawiskom przyrodniczym kosząc bagna. A to, że rolnicy byli tu dużo wcześniej niż przyrodnicy i wykaszali bagna po prostu z potrzeby życia, a nie pobudek ochronnych (tworząc bezwiednie zaczątki krajobrazu kulturowego Biebrzy) to już inna historia. Rolnicy są nadal właścicielami prawie 50% powierzchni BPN. Sposób gospodarowania na bagiennych łąkach kośnych nie zmienił się w zasadzie na przestrzeni wieków i przetrwał do dzisiaj. Termin koszenia uzależniony jest od stopnia uwodnienia podłoża i uwarunkowany intensywnością wiosennych zalewów. Pokosy zbiera się maksymalnie 2 - pierwszy z reguły w połowie czerwca. Łąki wykaszane są ręcznie, za pomocą kosy i w trudnych warunkach przyrodniczych (wysoka woda i dokuczliwe komary). Po skoszeniu i wysuszeniu siano zbierane jest w stogi. Do stodół i brogów zwozi się je zimą, gdy bagna skuwa lód. W ten sposób ukształtował się charakterystyczny krajobraz z dziesiątkami stogów, stojących na rozległych, otwartych przestrzeniach. W przeszłości, gdy rolnicy nad Biebrzą hodowali mało wybredne, ale też i niskomleczne krowy polskiej rasy nizinnej, biebrzańskie siano - zwykle słabej jakości, było wykorzystywane jako pasza; dzisiaj służy głównie jako podściółka. Proces przygotowania pod wykaszanie zaniedbanej przez zaniechanie pokosu łąki jest jeszcze bardziej pracochłonny. Należy ją bowiem poddać takim zabiegom jak odkrzaczanie (pozbywanie się nalotu brzozy, wierzby lub osiki) i odkępianie (usuwanie, nabudowanych przez lata nieużytkowania, kęp turzyc). RYBOŁÓWSTWOMówiąc o zajęciach mieszkańców nadbiebrzańskich wsi nie sposób pominąć
rybołówstwa. Biebrza od niepamiętnych czasów słynęła z zasobności w ryby.
Coroczne wylewy tworzące płytkie, rozległe zbiorniki stwarzały wyśmienite
warunki dla tarła i wzrostu narybku. Wraz z ustępowaniem zalewów ryby
wracały do rzek i starorzeczy, dając szanse obfitych połowów. Nad Biebrzą
rozwinęły się różnorodne formy rybackiego fachu. Obok tradycyjnych sieci
stosowano niewody, żaki, brodnie, plecione z wierzbowych gałęzi wiersze,
sznury i wędki. Kunszt rzemiosła i obfitość ryb sprawiały, że tutejsi
rybacy mogli szczycić się połowami obfitszymi niż w innych łowiskach. WYDOBYCIE TORFUDolina Biebrzy z powodu swego zabagnienia nie obfitowała nigdy w lasy,
toteż eksploatacja torfu na cele opałowe ma tu bardzo długie tradycje
utrzymywane miejscami do dzisiaj. W przeszłości niemal każda wioska nadbiebrzańska
miała swe własne pola torfowe, gdzie wydobywano surowiec. Etapem wstępnym
było osuszenie torfowiska poprzez wykopanie szeregu rowów odwadniających
oraz zerwanie powierzchniowej warstwy torfowiska. Praca przy wydobyciu
polegała na cięciu odpowiednim nożem kostek torfu w kształcie cegiełek
a następnie układaniu ich w pryzmy. W takiej piramidzie torf sechł do
zimy a następnie był zwożony do zagród i używany jako opał. Od kilku lat
ponownie rolnicy powracają do tradycyjnych metod wydobycia torfu. Zimą
biebrzańskie wioseczki spowite są dymem o charakterystycznym torfowym
zapachu. |
| Strona Główna |