|


 |
Bliskie
Spotkania z Łosiem - relacje z
wypraw
26
września 2006 - oko w oko z polującą watahą wilków ...więcej
17
marca 2006 relacja z wyprawy na łosie, zdominowanej przez wilka :) ...więcej
"Zimowe
łosie"
"Chcemy zobaczyć łosia - takiego na żywo, w lesie lub na bagnie" - tak
skończyliśmy nasze wieczorne, styczniowe, piwne rozważania na temat przyrody
i nie tylko, w grupce czwórki przyjaciół. Pytanie tylko gdzie? Najbliżej
do Kampinosu, ale kilkanaście wcześniejszych wyjazdów do "Naszej Warszawskiej
Puszczy" zakończyło się fiaskiem. Łosi jest tam po prostu zbyt mało i
są zbyt rozproszone, aby pozwoliły na regularne ich podglądanie.
Wybór pada na Biebrzę - krainę mokradeł i ptactwa wszelakiej maści. Czasu
mamy niewiele - tylko weekend (ach ta praca). Postanowione, jedziemy.
Ale Biebrzański Park Narodowy to przeszło 50 000 ha. Jak na tak dużym
obszarze, w tak krótkim czasie odnaleźć jakiegokolwiek łoszaka? Ktoś musi
nam w tym pomóc. W internecie trafiamy firmę "Biebrza Eco-Tavel". Strona
schludna, tematyka ciekawie zaprezentowana. Jednak przede wszystkim co
nas najbardziej zafascynowało, oprócz łosi oczywiście, to sam pomysł na
prowadzenie takiej działalności. To dosłowne wcielenie w życie przysłowiowego
połączenia "przyjemnego z pożytecznym". Pomysł "prima sort" - gratulujemy.
Miało być jednak o łosiach. Umawiamy się z Kaśką - Szefową o 6.50 przed
naszą agroturystyką w miejscowości Goniądz (nocleg również zorganizowany
przez Biebrza Eco-Tavel). Chwila rozmowy, wsiadamy w dwa samochody i w
las. Zasada wycieczki jest taka - podglądamy łosie w ich naturalnej, zimowej,
leśnej ostoi. Tak to ma wyglądać. Szczerze mówiąc trochę powątpiewamy.
Przede wszystkim łosia, a nie łosie, to może zobaczymy, ale w oddali,
jako czarny majaczący punkt, którego Organizator po prostu nazwie łosiem.
Ale wjeżdżamy w nieznany, dziewiczy teren i nasze wątpliwości zostają
rozwiane. One tam są, naprawdę są. Najpierw jedna samotna klępa stojąca,
jak na obrazku, w odległości ok. 40 m, na małym śródleśnym bagienku, porośniętym
karłowatą brzozą. 200 metrów dalej w sośninie klępa z dwoma łoszakami.
Emocje wzrastają. Łosie stoją i posilają się. Po paru minutach znudzone,
wolnym krokiem zmierzają w gęstwinę. Jest to niewiarygodne. Po przejechaniu
leśną drogą kilometra dalej, na poboczu wyglądamy małego łoszaka. Jest
cały oszroniony...
Podczas całej eskapady zobaczyliśmy około 20-25 łosi (samotne klępy lub
klępy z łoszakami). Przyznam szczerze, że w pewnym momencie straciliśmy
co do ich ilości rachubę.
Kolejny etap wycieczki to coś dla osób żądnych nieco mocniejszych wrażeń,
a mianowicie tropienie wilków w ich łowieckim rewirze, ale to historia
na inną opowieść.
Reasumując - dużo łosi widzieliśmy, świeżym powietrzem pooddychaliśmy.
Tak poważnie jednak, to podczas naszego wyjazdu zapoznaliśmy się z życiem
wyjątkowego zwierzaka, w wyjątkowym miejscu, w wyjątkowo miłej, koleżeńskiej
i fachowej atmosferze.
Staliśmy się prawdziwymi "Łosiomaniakami" i wrócimy na te "Bagna" pewnie
nie raz.
Beata Borkowska
Mariusz Zega ...wróć do relacji z wypraw "Wrażenia z tropienia
łosi" Pod koniec lutego,
wraz z mężem, skorzystaliśmy z propozycji firmy ECO-TRAVEL, związanej z
tropieniem łosi, zamieszkujących teren Biebrzańskiego Parku Narodowego.
Zarówno sam pomysł, jak i jego realizacja, okazały się być
nie lada gratką, tak dla fanów łosi (jakimi niewątpliwie
jesteśmy), jak też dla mało ruchliwych mieszczuchów (jakimi
jesteśmy, niestety). (...) W ciągu pierwszych 30
minut wyprawy, z odległości kilku do kilkunastu metrów,
udało nam się zobaczyć około siedmiu przedstawicieli naszego ulubionego
ssaka... ...więcej ...wróć do relacji z wypraw |